Kiedy smażę naleśniki…


Osobiste, Przepisy kulinarne, kuchnia / środa, Wrzesień 20th, 2017
a po co marker na tym zdjęciu? a potrzebny ;)
Kiedy smażę naleśniki, to:
Zdejmuję suche ubrania z suszarki i rozwieszam mokre…
Wyjmuję i wkładam naczynia do zmywarki…
Zmywam ręcznie…
Myję blat w kuchni…
Kontempluję przy kuchence…
Zdążam ;) zjeść już ze dwa naleśniki… na spróbowanie :D
A Wy, co robocie smażąc naleśniki? :)
 
Przepis na naleśniki, które wcale nie smakują jak jajecznica! :) (przepis jest delikatnie zmodyfikowany a oryginał pochodzi z bloga qchenne-inspiracje.pl)
  • 3 jajka
  • szklanka mąki (do wyboru, do koloru)
  • 1 i 1/4 szklanki mleka (tą część ponad szklankę można uzupełniać wodą)
  • 2 łyżeczki ksylitolu (lub cukru)
  • 1 łyżeczka oleju (np. rzepakowego)
  • szczypta soli
Składniki wymieszać, można zostawić na 10 min, nie trzeba. Ja z przyzwyczajenia zostawiam. Na patelni 23cm wychodzi około 13 naleśników (nalewa NIEPEŁNĄ miarką o pojemności 1/4 szklanki).
W oryginalnym przepisie, na którym ja bazuję, jest podane aby mleka dodać 1 szklankę. Ja wolę rzadsze ciasto i zawsze dodaję jeszcze minimum te 1/4 szklanki a czasem bywa, że i więcej…

Smażę, układam jeden na drugim, przykrywając przykrywką. Parują i pozostają miękkie.
Naleśniki zawsze się udają, nawet pierwszy!

Ostatniego naleśnika zawsze dłużej smażę, wtedy jest łamliwy ale i chrupiący :)